Od emocjonalnego zrywu do chłodnej kalkulacji
Strategie i analizy w biznesie to nic innego jak zauważenie i uchwycenie rynkowej okazji – o czym pisałam w pierwszej części tego cyklu. Ale to zaledwie pierwszy, najbardziej widowiskowy krok. Prawdziwa gra rynkowa zaczyna się chwilę później, gdy opadają pierwsze emocje, a na scenę wchodzą twarde liczby, analityka i chłodna strategia. Sobotnie wydarzenie czyli jubileusz 25-lecia stacji TVN24, które odbyło się na Placu Wolności w Koninie były dla mnie niesamowitym studium przypadku właśnie pod tym kątem. Obserwując realizację tej imprezy z pozycji prezeski kilku spółek i twórczyni projektu „Księgowa w podróży”, widziałam reżyserię i logistykę, które nie pozostawiały ani milimetra miejsca na przypadek. Każda sekunda programu na żywo była dokładnie przeliczona, wyreżyserowana i poparta sztywnymi wskaźnikami. To właśnie w kuluarach, przy stolikach realizatorskich i monitorach, dokonywała się bieżąca analityka – chłodna ocena tego, co się dzieje, co działa, co trzeba natychmiast skrócić, a co wymaga przemodelowania lub radykalnej zmiany. Dziś pokażę Wam, jak ten telewizyjny rygor przekłada się na budowanie odpornej, zyskownej strategii w biznesie.
Analiza danych zamiast intuicji – serce sprawnie działającej struktury
Wielu przedsiębiorców wciąż popełnia podstawowy błąd, opierając swój biznes na tak zwanym czuciu rynku lub samej intuicji. Intuicja to niestety za mało. Intuicja może pomóc dostrzec szansę, ale to analityka decyduje o tym, czy ta szansa przyniesie zysk, czy wygeneruje stratę. Sobotnie kulisy wydarzenia pokazały mi podręcznikowy przykład pracy na żywych danych czyli parametry sygnału, wskaźniki oglądalności, rezerwa czasu antenowego – wszystko to było monitorowane w czasie rzeczywistym. Dokładnie tak samo zarządzam swoim portfelem firm. Każdy projekt, w tym również lifestylowo-biznesowa „Księgowa w podróży”, musi opierać się na twardych wskaźnikach KPI, płynności finansowej oraz dokładnej analityce kosztów operacyjnych. Gdy na horyzoncie pojawia się nowy pomysł, co w moim przypadku jest normą, pierwsze, co robię, to rozkładam go na czynniki pierwsze w moim „arkuszu kalkulacyjnym”. Badam rentowność, bilansuję ryzyko i sprawdzam, jak dana inicjatywa wpłynie na całą strukturę moich spółek. Bez rzetelnej analityki strategia jest jedynie życzeniowym myśleniem.
Elastyczność strategiczna – dlaczego strategia to żywy organizm?
Sobotnia aura w Koninie dała realizatorom jedną z wielu lekcji elastyczności. Choć dla nich to żadna nowość, to tzw. „chleb powszedni”, to mimo wszystko zmieniające się warunki pogodowe i ryzyko opadów wymagały ciągłego przeliczania scenariuszy na żywo. W biznesie odpowiednikiem takich opadów są np. nagłe zmiany w przepisach podatkowych, zatory płatnicze czy wahania koniunktury rynkowej. To dowidzi jednego, że strategia nie może być sztywnym, zakurzonym dokumentem schowanym w szufladzie – musi być żywą, elastyczną matrycą do wykorzystania.
Moja obecność na wydarzeniu, obserwacja w czasie rzeczywistym wszystkich części składowych programu, całej organizacji, procesów zarządzania ludźmi i sytuacjami kryzysowymi pozwoliło mi zdobyć pewność, że moje działania podejmowane w moim portfelu firm są właściwe. Czego konkretnie nauczyła mnie obserwacja pracy w kuluarach? Przede wszystkim tego, że dojrzały lider widzi i zachowuje w centralnym układzie stały punkt odniesienia czyli główny cel, jednocześnie wykazując pełną, stuprocentową elastyczność na poziomie taktycznym. Ta dwupłaszczyznowość i równoległość działań zapewnia sukces i powodzenie każdemu przedsięwzięciu. Podobnie i ja pracuję w moich spółkach. Wdrażam w nich systemy, które pozwalają mi na błyskawiczne przesunięcie zasobów tam, gdzie są one w danym momencie potrzebne, bez naruszania fundamentów całej organizacji.
Scenariusze alternatywne czyli gotowość na każdy wariant rynkowy
Słuchając różnych wypowiedzi, zarówno udzielanych na scenie jak i w kuluarach, przysłuchując się różnym dyskusjom czołowych dziennikarzy i realizatorów o kulisach ich pracy, uderzyło mnie, jak głęboko w ich DNA zakorzenione jest myślenie wariantowe. To mocno zderzyło się z moim podejściem do pracy i do życia i faktycznie wywołało u mnie efekt „wow”. Absolutnie nie spodziewałam się doświadczyć uczucia, że moje myślenie i moje podejście do tych kwestii jest tak bardzo bliźniaczo podobne do działań rynkowych telewizji. Tam nikt nigdy nie zakłada, że pierwotny plan uda się zrealizować w stu procentach. Każde wejście na żywo ma swój Plan B, a często gęsto i Plan C. Podobnie jak u mnie. Plan to podstawa. Jestem zawsze przygotowana na wszelką ewentualność, bowiem w zarządzaniu kapitałem to całkowity fundament bezpieczeństwa. Dobra strategia analityczna natomiast musi z góry określać twarde, brzegowe warunki, tj.: co robimy, gdy sprzedaż przekroczy oczekiwania (skalowalność), ale również co wdrażamy, gdy rynek wyhamuje (ochrona płynności). W moich strukturach wielofirmowych każdy projekt ma przypisane precyzyjne procedury. Dzięki temu w momencie wystąpienia rynkowego zawirowania nie wpadam w panikę – po prostu otwieram odpowiedni protokół i wraz z zespołem (lub sama w zależności od projektu) wykonujemy krok po kroku wcześniej przeanalizowane działania. Wszystko w myśl zasady – przezorny zawsze ubezpieczony.
Jak przekładam analitykę z sobotniego zaplecza na własne spółki
To doświadczenie przypomniało mi, jak dużo rzeczy mam już w moich firmach wykonane, jak dużo działań pracuje bez szwanku, jak wiele procesów mam zabezpieczone. Ale nie zmienia to faktu, że warto do nich wracać, aktualizować, wprowadzać zmiany, tworzyć nowe plany i rozwiązania. To sprawia mi ogromną frajdę. Tak, jestem urodzonym strategiem, planistą, organizatorem. Nic mnie nie przeraża i niewiele rzeczy jest w stanie mnie zatrzymać. Kiedyś usłyszałam o sobie stwierdzenie, że jestem „wizjonerką”. Tak, absolutnie i bezdyskusyjnie zgadzam się z tym.
Jakie konkretne wnioski analityczne i strategiczne wdrażam do własnego portfela firm po tym intensywnym dniu? Przede wszystkim kładę jeszcze mocniejszy nacisk na automatyzację i scentralizowane raportowanie danych i obsługę klienta. Tak jak nowoczesne reżyserki cyfrowe, spakowane w kompaktowe formy, pozwalają na pełny wgląd w realizację imprezy, tak nowoczesny menedżer musi posiadać przejrzysty pulpit zarządczy (dashboard) dla swoich firm. Implementuję u siebie rozwiązania, które skracają czas przepływu informacji finansowej i operacyjnej pomiędzy moimi spółkami i moimi klientami do absolutnego minimum. Szybka, precyzyjna informacja to dziś najwyższa waluta w biznesie. Pozwala ona za każdym razem na chłodno wyeliminować emocje z procesu zarządczego i podejmować kroki w oparciu o czyste fakty.
Reasumując
Prawdziwa siła strategii polega na tym, że daje nam ona absolutny spokój w zarządzaniu – nawet wtedy, gdy na zewnątrz szaleje burza, wali się życie, punktuje inna katastrofa. Dobre dane i przemyślane scenariusze zdejmują z lidera strach przed nieznanym i pozwalają opanować chaos. Samo przeanalizowanie wskaźników stawia nas jednak przed najtrudniejszym sprawdzianem czyli przed momentem, w którym trzeba zamknąć arkusz kalkulacyjny, dokonać wyboru, podjąć decyzję, podjąć ostateczną próbę. O kulisach trudnych wyborów, kosztach niepopularnych decyzji oraz sztuce mądrego odpuszczania przeczytacie w finałowym artykule naszego cyklu już wkrótce.
Ready? Go!
W Naszych social mediach
Artykuły z tego cyklu znajdziesz tutaj:
- Okazje w biznesie
- Decyzje w biznesie
- Poznajmy się bliżej – wywiad z Księgową z Konina
Nasze relacje w social mediach:


